Kolejna rozmowa, kolejna historia. Ewa, która chce czynić dobro. Ewa jest niezwykłą osobą, bo od małego udzielała się w wolontariacie. Tak, jak zwykle dzieciaki zapisują się na wolontariat, by podnieść ocenę ze sprawowania, tak Ewa naprawdę od zawsze chciała zmieniać świat na lepsze. Robiła wiele rzeczy - zajmowała się dziećmi, zwierzętami, osobami starszymi, organizowała pomoc materialną, chodziła z petycjami. Dziś też, będąc już mężatką, robi wiele dla dobra innych.

Jej mąż, Artur uwielbia jej pogodę ducha i dobre serce i z pokorą przyjmuje kolejne znoszone do domu ocalone kotki i jeżyki. Od pewnego czasu rozmawiają jak w tę menażerię wprowadzić dziecko. Ewie wydaje się, że jest za mało odpowiedzialna, co wywołuje nieodmiennie grymas zdumienia na twarzy jej męża. Ktoś, kto potrafi wstać w środku nowy, bo kotek miauczy z głodu jest dla niego wzorem odpowiedzialności.

Całkowicie zrozumiałe jest, że nowe sytuacje, a zwłaszcza duża zmiana w życiu, jaką jest dziecko może wywoływać niepokój. Czy sobie poradzimy? Kim jesteśmy by myśleć, że dobrze to dziecko wychowamy? Jeszcze większe wątpliwości mogą mieć osoby takie jak Ewa, które miały okazję zajmować się cudzymi dziećmi i doświadczyć na własnej skórze problemów z tym związanych. Dlatego kluczowe jest pytanie - czy warto? A nie, czy damy radę, bo wszystkiego da się nauczyć. Desmond Morris (biolog) w książce "Zrozumieć niemowlę" opisuje mechanizmy odpowiedzialne za opiekę nad niemowlęciem. Uświadamia nam, że inaczej reagujemy na dzieci cudze i własne.

W samą biologię prokreacji wpisane są mechanizmy ułatwiające nam nawiązanie wyjątkowej relacji z własnym dzieckiem - od oksytocyny (hormonu przywiązania) wydzielanej w trakcie karmienia piersią do... zmian w reakcji źrenic u mężczyzn.

Morris opisał eksperyment, w którym rejestrowano reakcje emocjonalne na niemowlęta - analizując źrenice - które rozszerzają się nam gdy widzimy coś wzbudzającego pozytywne emocje. Okazało się, że choć kobiety zasadniczo reagowały pozytywnie na widok niemowlęcia, u mężczyzn reakcja była zależna od tego, czy sami byli ojcami. Bezdzietnym źrenice się zwężały - niemowlęta były dla nich obojętne lub wręcz irytowały. Jednak u ojców źrenice rozszerzały się, jak u kobiet. Ojcostwo zmienia. Badania pokazują, że u nowo upieczonych tatusiów zmieniają się proporcje hormonów, ułatwiając stworzenie więzi z dzieckiem i pogłębienie więzi z matką.

Dlatego pytanie - czy damy radę nie jest ważne. Tak, damy radę. O ile u kogoś nie występuje poważna trauma zaburzająca naturalne procesy - wiele zachowań związanych z opieką nad dzieckiem uaktywnia się instynktownie. Reszty da się nauczyć.

A najważniejsze jest, że jeśli kieruje nami - tak jak Ewą - pragnienie zmieniania świata na lepsze, dzieci są najbardziej trwałym sposobem dokonania tej pozytywnej zmiany.

Ewa doszła do wniosku po latach wolontariatu, że mimo wszystko jej wpływ jest chwilowy i przemijający. Dziś opiekuje się zwierzętami w schronisku, ale one nie żyją długo, a na ich miejsce przychodzą kolejne, zabiedzone. Pomaga w zbiórce pieniędzy dla potrzebujących, ale potrzeby za chwilę będą nowe a może i większe.

Dziecko? Jeśli zaangażuje się w jego wychowanie choć po części tak jak w wolontariat to zostawi po sobie trwałą zmianę na lepsze - dobrego człowieka - syna, córkę, - osobę, która też będzie dążyć do poprawy świata i będzie to robić nadal, gdy rodzice już odejdą na tamten świat.

Bogna Białecka - psycholog

Sami musimy stać się zmianą, do której dążymy w świecie.

Mahatma Gandhi

#dbamoswiatisiebie #dosis #fezip #PoPierwszeRodzina #RodzinaToSiła #Rodzina #MRiPS #rodzina #ojcostwo #macierzyństwo #rodzinajestnajważniejsza #troska 
#pokolenieY #PokolenieZ #badania #rodzicielstwo #dziecko #mama #tata 
#ojciec #miłość #dzieci #dziecko #dzieckowdrodze #pierwszedziecko